Nie lubię, jak zabawki synka są popakowane w plastikowe pojemniki. Miałam trochę koszy wiklinowych i w nie upakowałam autka, książki oraz misiaki. Kosze mi się skończyły, a zabawek przybywa. Co zrobić z tymi klockami? Do wora, a jak! Wykombinowałam, że uszyję wąski, ale wysoki wór, żeby mu miejsca za dużo nie zabierał z "placu zabaw". Mierzyłam, szacowałam i ciągle dodawałam kolejny centymetr. No i wór wyszedł spory, tak, że zmieściłam do niego dwa rodzaje klocków.
Tak wyglądała praca nad nim:
Przy aplikacji pociągu to się sporo nauczyłam. Na przykład tego, że najlepiej narysować kształt na materiale, przejechać po nim zygzakiem a dopiero potem wyciąć. Następnie umieścić w ostatecznym miejscu i jeszcze raz przelecieć zygzakiem.
Tak w ogóle to się potem okazało, że lepsze byłoby autko niż pociąg. No cóż ... to pewnie zemsta za różowy wagonik ;).
Ostatecznie worek wyszedł tak:
Dla mnie BOMBA !
OdpowiedzUsuńPrecyzja wykonania,wesoła i pięknie dobrana kolorystyka,rewelacyjna (tutaj) ciuchcia sprawiają,
że taki "woreczek" będzie ozdobą każdego dziecięcego kącika i nie tylko jego.
Dla przykładu ... nasze łazienki często szpecą plastikowe kosze do używanej bielizny,
fajnie byłoby zastąpić je właśnie takimi radosnymi "woreczkami".
Gosieńko,
tworzysz perełki , gratuluję! Tak trzymaj ! <3