środa, 20 sierpnia 2014

Skąd się wzięła moja pasja do szycia

Szyć nauczyłam się bardzo dawno. Lubiłam podglądać Mamę, która miała maszynę chowaną w szafeczce i tworzyła na niej ubrania dla nas. I tak podglądając wsiąkałam w tą pasję. Jako chyba 6- letnia dziewczynka obcinałam część skarpetki, tą z gumką i robiłam z nich spódniczki dla lalek i też sweterki tylko gumka wtedy była dolnym ściągaczem. Raz wycięłam Mamie kawałek, taki tycieńki prostokącik, u dołu eleganckiej, jedwabnej sukienki, którą sobie uszyła. Tato był zły, ale Mama wtedy powiedziała, że widocznie był jej do czegoś potrzebny. I tak się rozkręcałam w tym szyciu. Moje lale miały masę ciuchów. Kapelusz różowy z materiału z bawełnianych, zachodnich rajstop z paczki, który ozdabiała tasiemka z gumki. Płaszcz dżinsowy z Mamy spodni, długi, zapinany na napy. Kozaki ze skóry. Sweterek zrobiony na drutach. Koleżanki mi zazdrościły takiej garderoby dla lal.
Potem lale odeszły na bok i kombinowałam coś dla siebie. Głównie zwężałam jakieś stare dzwony, szyjąc na okrętkę obcięte boki "dzwonu". Aż wreszcie pojawiła się Burda na rynku i poszło. Spodnie, spódnice, bluzki, sukienki. Z dużym powodzeniem szyłam i nosiłam dumna jak paw. W końcu się nasyciłam i porzuciłam na kilka długich lat swoje hobby. A teraz od ponad roku znowu się rozpędzam. Zrobiłam kurs szycia i nauczyłam się zdejmować miarę i robić wykroje. Założyłam tego bloga i mam fan page na FB. Szkoda, tylko że nie mam tyle wolnego czasu, który miałam wtedy, kiedy nie miałam rodziny. Ehh ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz